Ten tydzień w świecie fitness i medycyny sportowej dostarczył więcej materiału niż zwykle. Jedna firma farmaceutyczna otwiera dostęp do najsilniejszego leku odchudzającego, jaki kiedykolwiek trafił do badań klinicznych – choć w praktyce skorzysta z tego zaledwie garstka pacjentów. Druga w tym samym czasie traci na giełdzie kilka procent wartości, mimo dobrych wieści o ekspansji w Europie. Do tego naukowcy podważają modę na wysokie białko, sugerują, że jeden solidny trening tygodniowo może wystarczyć, a włoska federacja kolarska wymierza karę, jakiej ten sport dawno nie widział. Zamykają wydanie dwie wiadomości ze świata sportów walki – jedna tragiczna, druga symboliczna. Oto drugi przegląd najważniejszych informacji ze świata treningu, dietetyki, suplementacji, dopingu i kulturystyki.Ostatnia aktualizacja: 10 sierpnia 2026.
Spis treści
- Retatrutyd dostępny przed rejestracją – ale nie dla każdego
- Novo Nordisk: tabletka Wegovy jedzie do Europy, mimo słabszego kwartału
- GLP-1 a utrata mięśni i gęstości kości – co pokazuje nowy przegląd
- Czy przesadzamy z białkiem? Nowy przegląd podważa modę na wysokie białko
- Jeden trening w tygodniu kontra trzy – co pokazuje nowe badanie
- 20 lat dyskwalifikacji za doping nieletnich w kolarstwie
- Wyniki: Japan Pro, Britain’s Strongest Woman i daty Mr. Olympia 2026
- Śmierć Allana Nascimento i koniec kariery Brocka Lesnara
- Podsumowanie
Retatrutyd dostępny przed rejestracją – ale nie dla każdego
Pierwszy temat to lek, który od ponad roku elektryzuje branżę odchudzania – i który właśnie zrobił krok bliżej normalnej dostępności, choć na razie tylko dla nielicznych.3 sierpnia Eli Lilly formalnie potwierdziła program wczesnego dostępu do retatrutydu, czyli leku wciąż czekającego na zatwierdzenie przez amerykańską FDA. To, co odróżnia go od już dostępnych preparatów, to liczba szlaków hormonalnych, na które działa jednocześnie – aż trzy: GLP-1, GIP oraz glukagon. Dla porównania, tirzepatyd z Mounjaro i Zepbound działa na dwa z nich, a semaglutyd tylko na jeden.Skala efektu robi wrażenie. W badaniach III fazy TRIUMPH-2 i TRIUMPH-3 uczestnicy tracili średnio odpowiednio 20,8% i 22,6% masy ciała po 80 tygodniach terapii, najczęściej zgłaszając biegunkę, nudności, zaparcia i spadek apetytu jako skutki uboczne. Firma poinformowała też, że ma już na koncie pięć zakończonych pozytywnie badań III fazy i zamierza ubiegać się o rejestrację nie tylko pod kątem otyłości, ale też bólu przy chorobie zwyrodnieniowej kolan oraz obturacyjnego bezdechu sennego.Tyle że dostęp przed rejestracją to nie to samo, co dostęp powszechny. Żeby lekarz mógł w ogóle złożyć wniosek o dopuszczenie konkretnego pacjenta, ten musi spełnić jednocześnie wszystkie poniższe warunki:- mieć ukończone 18 lat,
- mieć otyłość oporną na leczenie, czyli BMI ≥35 mimo stosowania i tolerowania najwyższej zatwierdzonej dawki leku na otyłość,
- mieć co najmniej dwa poważne lub zagrażające życiu powikłania związane z otyłością, aktywnie leczone,
- nie kwalifikować się do żadnego trwającego badania klinicznego nad retatrutydem ani porównywalnym lekiem eksperymentalnym,
- mieć udokumentowaną rozmowę z lekarzem o wszystkich standardowych opcjach leczenia, łącznie z chirurgią bariatryczną.
Novo Nordisk: tabletka Wegovy jedzie do Europy, mimo słabszego kwartału
Novo Nordisk i Eli Lilly co kwartał publikują wyniki finansowe, które rynek traktuje jak papierek lakmusowy dla całej branży leków na otyłość – i ten tydzień pokazał wyraźnie, że nie każdemu idzie tak samo dobrze.Akcje Novo Nordisk spadły o 6%, mimo że firma ogłosiła coś, co dla polskiego czytelnika powinno być dobrą wiadomością: prezes Mike Doustdar zapowiedział, że doustna wersja Wegovy trafi “wkrótce” do Niemiec, a kolejne kraje europejskie mają pójść w ich ślady – to konsekwencja lipcowej zgody Komisji Europejskiej. Konkretnej daty dla Polski ani informacji o cenie wciąż jednak brak.Powód spadku leżał gdzie indziej – w liczbach kwartalnych i w trzech osobnych niepowodzeniach naraz. Eksperymentalna CagriSema, łącząca semaglutyd z kagrilintydem, po raz kolejny wypadła słabiej od tirzepatydu w bezpośrednim porównaniu kontroli poziomu cukru u pacjentów z cukrzycą typu 2. Sama sprzedaż tabletki Wegovy w drugim kwartale zatrzymała się na 3,2 mld koron duńskich (ok. 494 mln dolarów), podczas gdy analitycy liczyli na 3,6 mld. A tydzień wcześniej firma przyznała, że jej lek kardiologiczny ziltivekimab nie zmniejszył ryzyka poważnych zdarzeń sercowo-naczyniowych względem placebo. Eli Lilly w tym samym czasie pobiła oczekiwania rynku.Dlaczego miałoby to obchodzić kogoś, kto nie inwestuje na giełdzie? Bo od tego, która firma wygrywa ten wyścig, zależy tempo wchodzenia kolejnych leków na europejskie rynki, ich ceny i to, czy pojawi się realna konkurencja zdolna te ceny zbić w dół.GLP-1 a utrata mięśni i gęstości kości – co pokazuje nowy przegląd
Z całego tego wydania to prawdopodobnie temat z największym praktycznym znaczeniem dla kogoś, kto regularnie trenuje.Pod koniec lipca w czasopiśmie “Obesity” opublikowano przegląd poświęcony wpływowi leków inkretynowych na tkankę mięśniową i kostną. Wnioski autorów są dość jednoznaczne: terapia tymi lekami przy nadwadze i otyłości regularnie wiąże się z utratą beztłuszczowej masy ciała, a w części badań też ze spadkiem gęstości mineralnej kości w kluczowych miejscach szkieletu. Sami autorzy zastrzegają jednak, że nie wiadomo jeszcze na pewno, jak bardzo przekłada się to na realną sprawność fizyczną czy ryzyko złamań, zwłaszcza u starszych pacjentów.Skala zjawiska nie jest marginalna – liczba recept na leki inkretynowe wzrosła ośmiokrotnie między 2016 a 2022 rokiem. Konkretna liczba warta zapamiętania pochodzi z metaanalizy sieciowej obejmującej 22 badania i 2258 osób: około 25% całkowitej masy ciała traconej na agonistach GLP-1 i podwójnych agonistach to masa beztłuszczowa, nie tłuszcz.Najciekawszy fragment przeglądu dotyczy jednak czegoś innego – wtórnej analizy jednego z badań randomizowanych. Okazało się, że leczenie farmakologiczne połączone z ćwiczeniami zachowywało gęstość mineralną kości biodra i kręgosłupa na stałym poziomie, podczas gdy samo leczenie, bez żadnego ruchu, tę gęstość obniżało.Praktyczny wniosek jest prosty, choć niewygodny: farmakoterapia otyłości nie zastępuje treningu oporowego i odpowiedniej podaży białka – wręcz czyni je jeszcze ważniejszymi niż wcześniej. Ktoś, kto zrzuci 20 kilogramów na leku, ale przez całą redukcję nie podniesie niczego cięższego od telefonu, kończy proces słabszy, z gorszą gęstością kości i niższym spoczynkowym wydatkiem energetycznym niż na starcie. To nie jest argument przeciwko tym lekom – to argument za łączeniem ich z treningiem, a nie zastępowaniem jednego drugim. Dokładnie z myślą o takich sytuacjach buduję plany treningowe dla osób redukujących masę ciała farmakologicznie, które chcą wyjść z tego procesu silniejsze, a nie tylko lżejsze.Czy przesadzamy z białkiem? Nowy przegląd podważa modę na wysokie białko
Podczas gdy cała branża fitness od lat powtarza “więcej białka”, 31 lipca w czasopiśmie Cell Press Blue ukazał się przegląd idący dokładnie w przeciwnym kierunku.Analiza objęła ponad 350 badań dotyczących ograniczania podaży białka i procesu starzenia się organizmu. Wnioski autorów: u części osób niższa podaż białka może poprawiać metabolizm, zmieniać sposób, w jaki komórki reagują na składniki odżywcze, ograniczać uszkodzenia komórkowe i pomagać komórkom działać prawidłowo dłużej.Zanim ktokolwiek zacznie wyrzucać odżywkę do kosza – kluczowe zastrzeżenie pochodzi wprost od głównego autora pracy. Dudley Lamming z University of Wisconsin-Madison nie ma wątpliwości, że białko przynosi realne korzyści dla wzrostu mięśni i regeneracji powysiłkowej u osób aktywnych fizycznie. Problem, jaki dostrzega, leży gdzie indziej: większość ludzi wcale nie jest szczególnie aktywna, a mimo to regularnie spożywa więcej białka, niż jej organizm faktycznie potrzebuje przy takim trybie życia.Innymi słowy, to nie jest praca mówiąca “białko szkodzi”. To praca mówiąca, że zalecenia dla osoby trenującej i osoby prowadzącej siedzący tryb życia nie powinny wyglądać identycznie.Mechanizm, jaki proponują autorzy, opiera się na hormonie FGF21 – jego stężenie rośnie przy niższej podaży białka, co może zwiększać wydatek energetyczny, poprawiać regulację poziomu cukru we krwi i zmniejszać stan zapalny. W przeglądzie wskazano też trójkę konkretnych aminokwasów – metioninę, izoleucynę i walinę – których nadmiar może aktywować szlaki prowzrostowe powiązane z otyłością i stanem zapalnym.Cały przegląd nabiera sensu w szerszym kontekście. W tym roku amerykańskie zalecenia żywieniowe podniosły rekomendowaną podaż białka do 1,2-1,6 grama na kilogram masy ciała – niemal dwukrotnie względem poprzednich wytycznych – a półki sklepowe uginają się od produktów z dopiskiem “protein”, od batonów po wodę butelkowaną. Sam Lamming zauważa przy okazji, że sportowcy jedzący duże ilości białka nie zapadają masowo na choroby metaboliczne, co sugeruje, że regularna aktywność fizyczna działa tu ochronnie, kierując białko w stronę budowy i utrzymania mięśni zamiast innych, mniej pożądanych szlaków. Stąd jego postulat, żeby zalecenia białkowe personalizować nie tylko według wieku, ale i poziomu aktywności.Ten wniosek warto zapamiętać, bo internet i tak za chwilę streści całą pracę do hasła “naukowcy każą jeść mniej białka“. Jeśli trenujesz siłowo trzy albo cztery razy w tygodniu, ten przegląd prawdopodobnie nie dotyczy Ciebie. Jeśli nie trenujesz wcale, a mimo to kupujesz produkty wysokobiałkowe, bo tak wypada, całkiem możliwe, że dotyczy. Uczciwie trzeba też dodać, że to przegląd literatury, nie badanie interwencyjne, a część przywoływanych dowodów pochodzi z eksperymentów na zwierzętach, nie z badań klinicznych na ludziach. Jeśli sam nie masz pewności, ile białka realnie potrzebujesz przy swoim poziomie aktywności, to dokładnie taki temat nadaje się na indywidualną dietę online skrojoną pod Twój trening, a nie pod uśrednione zalecenia z etykiety.Jeden trening w tygodniu kontra trzy – co pokazuje nowe badanie
Kolejny temat tygodnia, tym razem z czasopisma Nature Communications, dotyczy pytania, które zadaje sobie chyba każdy zabiegany dorosły: czy da się osiągnąć podobny efekt, skupiając cały trening w jednym dniu zamiast rozkładając go na cały tydzień?Zespół z Uniwersytetu w Hongkongu przez trzy lata (od września 2021 do września 2024) prowadził badanie z randomizacją na 315 dorosłych z otyłością brzuszną. Uczestników podzielono na trzy grupy: jedna trenowała interwałowo raz w tygodniu, druga trzy razy w tygodniu, a trzecia, kontrolna, uczestniczyła wyłącznie w spotkaniach edukacyjnych bez żadnego treningu.Sedno eksperymentu tkwiło w jednym szczególe: obie grupy ćwiczące realizowały dokładnie tę samą łączną objętość – 75 minut treningu interwałowego tygodniowo. Różniła się tylko liczba sesji, na które ta objętość była podzielona. Skład ciała mierzono metodą densytometrii DXA na starcie, po 16 tygodniach i ponownie po kolejnych czterech miesiącach.Rezultat może zaskoczyć: po 16 tygodniach obie grupy trenujące osiągnęły porównywalne efekty względem grupy kontrolnej – podobny spadek masy tkanki tłuszczowej, podobne zmniejszenie procentowej zawartości tłuszczu, podobna redukcja obwodu talii i podobna poprawa wydolności krążeniowo-oddechowej.Zanim jednak ktokolwiek przerzuci cały swój plan na jedną sesję tygodniowo, trzy zastrzeżenia są tu kluczowe. Po pierwsze, mowa wyłącznie o interwałach marszowych, nie o treningu oporowym – to badanie nic nie mówi o budowaniu siły czy masy mięśniowej. Po drugie, badana populacja to osoby z otyłością brzuszną, nie zawodnicy ani nawet regularnie ćwiczący amatorzy – u kogoś z wieloletnim stażem treningowym wyniki najpewniej wyglądałyby inaczej. Po trzecie, i to chyba najważniejsze – to badanie nie namawia do robienia mniej. Pokazuje raczej, że dla kogoś, kto z powodu pracy, dzieci czy dojazdów fizycznie nie jest w stanie znaleźć czasu na trzy sesje w tygodniu, skumulowanie tej samej objętości w jednym dniu wcale nie musi być gorszym rozwiązaniem niż rezygnacja z treningu w ogóle.20 lat dyskwalifikacji za doping nieletnich w kolarstwie
Ten temat z pozoru dotyczy wyłącznie kolarstwa, ale warto go znać, bo dobrze pokazuje, jak system antydopingowy reaguje, gdy w grę wchodzą małoletni zawodnicy.Włoska agencja antydopingowa NADO Italia nałożyła na Danilo Napolitano, byłego kolarza zawodowego i zwycięzcę etapu Giro d’Italia, który po zakończeniu kariery objął funkcję dyrektora sportowego w jednym z czołowych włoskich zespołów juniorskich, zawieszenie na 20 lat – do 7 kwietnia 2046 roku. Były prezes tego samego zespołu, Marco Moretto, dostał 8 lat zawieszenia. Zarzuty dotyczyły posiadania substancji zabronionej oraz podania lub próby podania jej zawodnikowi.Ta kara jest tak surowa nie bez powodu – standardowo tego typu naruszenie kończy się maksymalnie czteroletnim zakazem startów. Powodem pięciokrotnego zaostrzenia kary był wiek poszkodowanego zawodnika: kodeks antydopingowy traktuje podawanie substancji zabronionych osobie nieletniej zupełnie inaczej niż analogiczne przewinienie dorosłego sportowca, który sam podejmuje taką decyzję na własną odpowiedzialność. NADO Italia nie ujawniła szczegółowych okoliczności sprawy ani nie wyjaśniła publicznie, dlaczego wybrano akurat 20 lat, a nie inną liczbę.Z tej sprawy warto zapamiętać jedną rzecz: dyskusje o dopingu koncentrują się zwykle wokół samych zawodników, tymczasem system obejmuje też trenerów i działaczy – a gdy pokrzywdzonym jest osoba niepełnoletnia, konsekwencje są nieporównywalnie surowsze niż w standardowych sprawach.Wyniki: Japan Pro, Britain’s Strongest Woman i daty Mr. Olympia 2026
Krótki przegląd wyników ze świata sportów sylwetkowych i siłowych z ostatnich dni.2 sierpnia w japońskiej Chibie rozegrano Japan Pro w czterech dywizjach federacji IFBB Pro League, gdzie zwycięzcy poszczególnych kategorii zdobywali kwalifikację na Olympię (o ile jeszcze jej nie mieli). Tytuły trafiły do: Naotaki Yokokawy (kategoria 212), Ryo Terashimy (Men’s Physique), Sachiko Ito (Women’s Figure) oraz Sally-Anne Kato (Women’s Bikini).Opublikowano też komplet wyników Britain’s Strongest Woman, gdzie Lucy Underdown triumfowała już trzeci raz z rzędu. Poziom tych zawodów najlepiej oddają dwie liczby. W konkurencji martwego ciągu zawodniczki wybierały między sztangą 240 a 280 kilogramów, przy czym jedno udane powtórzenie na cięższym ciężarze automatycznie biło dowolną liczbę powtórzeń na lżejszym – Underdown zaliczyła cztery powtórzenia na 280 kilogramach i sama przerwała próbę, mając jeszcze zapas sił. W konkurencji z kamieniem ważącym 110 kilogramów tylko ona zdołała podnieść go na bark dwukrotnie w ciągu 60 sekund – siedem z dziesięciu pozostałych zawodniczek nie zaliczyło ani jednego powtórzenia.Na koniec przypomnienie terminarza: tegoroczna Mr. Olympia odbędzie się od 24 do 27 września w Las Vegas – to pierwszy raz od 2019 roku, kiedy zawody wracają do wrześniowego terminu.Śmierć Allana Nascimento i koniec kariery Brocka Lesnara
Wydanie zamykają dwie wiadomości z pogranicza sportów walki – jedna smutna, druga symboliczna.3 sierpnia zmarł zawodnik UFC Allan Nascimento. Miał zaledwie 34 lata. Zgodnie z oficjalnym komunikatem organizacji, został znaleziony nieprzytomny podczas snu w wyniku prawdopodobnego zawału serca, a zespół medyczny mimo podjętych działań stwierdził zgon na miejscu. Świadomie podkreślam słowo “prawdopodobnego” – to sformułowanie użyte w oficjalnym oświadczeniu, a ostateczna przyczyna śmierci na ten moment nie została potwierdzona, więc nie ma sensu spekulować ponad to, co wiadomo na pewno. Nascimento pochodził z Sao Paulo, w karierze zawodowej zanotował bilans 22 zwycięstw i 7 porażek, w tym 4 wygrane i 2 porażki w samym UFC. Ostatni raz walczył 20 czerwca. Zostawił żonę i dwoje dzieci.Druga wiadomość jest zdecydowanie lżejszego kalibru. 4 sierpnia, trzy dni po przegranej z Obą Femim na gali SummerSlam w Minneapolis, 49-letni Brock Lesnar ogłosił w programie Pata McAfee zakończenie kariery. Warto przypomnieć, z jakim dorobkiem żegna się ta postać: mistrz NCAA w zapasach, epizod w NFL, mistrzostwo UFC w wadze ciężkiej i wielokrotne tytuły mistrzowskie WWE. Niezależnie od tego, jak kto ocenia wrestling jako dyscyplinę, trudno o bardziej nietypowy i wszechstronny profil sportowy w ostatnich dekadach.Podsumowanie
Z całego tego wydania najważniejszy wniosek daje się sprowadzić do jednej myśli, która przewija się przez dwa zupełnie niezwiązane ze sobą badania: leki na otyłość nie zastępują treningu oporowego, a zalecenia dotyczące białka nie są uniwersalne, tylko zależą od tego, ile faktycznie się ruszasz. Farmakologia potrafi rozwiązać problem apetytu, ale bez treningu i odpowiedniej diety kończy się utratą nie tylko tłuszczu, ale i mięśni oraz gęstości kości. Kontekst – to, ile trenujesz, jaki masz punkt wyjścia, jakie masz cele – decyduje o tym, czy dane zalecenie w ogóle Cię dotyczy. To zresztą chyba najbardziej niewygodna prawda w całej dietetyce i treningu: uniwersalne porady rzadko sprawdzają się tak dobrze, jak te dopasowane indywidualnie.Jeśli chcesz, żeby Twoja dieta i trening były dopasowane do Twojej sytuacji, a nie do uśrednionych zaleceń z internetu, sprawdź moją ofertę prowadzenia online albo konsultacji online.




