Plan był prosty: testuję dwa miesiące i piszę recenzję. Miała się ukazać we wrześniu, potem minęły kolejne miesiące, a ja, ku własnemu zdziwieniu, po prostu nie zrezygnowałem.
Zamówienie złożyłem 28 lipca 2025 roku i zamawiam do dziś. To już ponad rok codziennego jedzenia z tych pudełek, więc czas w końcu opisać, jak wygląda Dieta od Brokuła w wariancie Gain.
Zastrzeżenie, które stawiam na początku. To nie jest wpis sponsorowany. Nie mam umowy z tą firmą, nikt mi za te słowa nie płaci, a każdy dzień diety opłacam z własnej kieszeni, robiąc przelewy jak każdy inny klient.
O rabacie: podawana niżej cena uwzględnia kod rabatowy. To kod ogólnodostępny, publikowany przez firmę na jej profilach w mediach społecznościowych. Nie jest to kod polecający i nie mam z niego żadnej korzyści. Warto sprawdzić, jaki kod obowiązuje w momencie zamawiania, bo zmieniają się dość regularnie.
Trzy cateringi, trzy doświadczenia
To mój trzeci poważny catering i warto nakreślić tło, bo porównania są tu najbardziej użyteczne.
Newsletter
Nowe materiały prosto na maila
Raz w tygodniu wysyłam filmy i konkrety o treningu i diecie. Bez spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.
Kuchnia Vikinga. Smacznie, ale drogo, około 60 zł za dzień przy mojej kaloryce. Gorzej, że mój żołądek regularnie protestował. Przy trybie życia wypełnionym treningami to dyskwalifikacja.
Wygodna Dieta. Tutaj poległa logistyka. Stres o to, czy jedzenie w ogóle dojedzie, był nie do przyjęcia.
Brokuł miał być krótkim romansem. Wyszedł stały związek.

Co dokładnie dostaję
Nie wybrałem standardowego wariantu fit ani slim, tylko Gain x3. Powód jest prosty: jako aktywna osoba potrzebuję paliwa, a nie ozdobników.
Liczby, które mają znaczenie
- 600-700 kcal na pudełko.
- Około 50 g białka w każdym posiłku.
- Trzy posiłki dziennie.
Dlaczego to robi różnicę: białko jest droższe w produkcji niż węglowodany, więc wiele cateringów dopycha kalorie ryżem i makaronem, żeby wyjść na swoje. Tutaj proporcje są uczciwe, a to podstawa przy budowaniu masy mięśniowej i utrzymaniu jej na redukcji.

Same dania obiadowe, bez zapychaczy
To była świadoma decyzja. W wariancie Gain nie ma owsianek, jaglanek, puddingów chia ani fit-batoników, które w innych cateringach pełnią rolę taniego wypełniacza.
Ja potrzebuję mięsa, kaszy, ryżu i warzyw. Jeśli mam ochotę na deser, zjem go osobno.
Przykładowe menu
Zajrzałem do historii zamówień. Dania, które zapamiętałem najlepiej:
- Pieczona szynka wieprzowa w sosie śmietanowym z bazylią z kuskusem perłowym i ratatouille. Klasyk, bardzo sycący.
- Shoarma z kurczaka z makaronem ze szpinakiem.
- Duszony schab w sosie morelowym. Byłem sceptyczny wobec owoców w mięsie, ale z mixem kasz to zagrało.
- Ryż z cukinią i batatem z kotlecikiem drobiowo-wieprzowym.
- Wieprzowina po seczuańsku z makaronem ryżowym i groszkiem cukrowym.
- Pieczony dorsz w sosie barbecue z kaszą bulgur z kurkumą. Ryba była wilgotna, co w cateringu jest rzadkością.

Z mojej oferty
Indywidualny Jadłospis Online – Łatwy start i trwała zmiana nawyków
Koniec z błądzeniem. Zyskaj strategię żywieniową, która wspiera zdrowie i buduje formę. Jako dyplomowany dietetyk nie oferuję "gotowców",…
Sprawdź
Smak, jakość i trawienie
To było moje główne zmartwienie. Skoro Viking kosztował 60 zł, a tutaj podobna kaloryczność wychodzi taniej, to gdzie jest haczyk?
Szukałem haczyka przez rok
Chyba leży w prostocie. Dania są mniej wymyślne wizualnie niż u droższej konkurencji, nie ma posypek z jadalnych kwiatów, ale skład jest uczciwy. Płacę za jedzenie, a nie za branding.
O cenie praktycznie. Podawane przeze mnie 45 zł za dzień to stawka po uwzględnieniu kodu rabatowego. Firma publikuje takie kody na bieżąco na swoich profilach społecznościowych i praktycznie zawsze jakiś obowiązuje, więc warto tam zajrzeć przed złożeniem zamówienia.
Bez kodu cena będzie odpowiednio wyższa, a same stawki zmieniają się kilka razy w roku. Traktuj tę liczbę jako punkt odniesienia, a nie cennik.
Zero problemów trawiennych
To najważniejszy punkt tej recenzji. W Kuchni Vikinga, mimo smacznych dań, miewałem rewolucje żołądkowe. Może kwestia przypraw, może półproduktów.
Tutaj przez ponad rok nie miałem ani jednego takiego epizodu. Zero wzdęć, zero uczucia ciężkości.
Moja hipoteza jako dietetyka: dania sprawiają wrażenie mniej przetworzonych. Sosy nie smakują proszkiem, jest sporo pełnoziarnistych zamienników, jak kasza orkiszowa, ryż półdziki czy pęczak, a mięso to kawałki mięsa, a nie zmielona masa.
Warzyw jest zauważalnie więcej. W Vikingu miałem wrażenie, że pomidorki koktajlowe lądują wszędzie, byle coś było czerwone. Tutaj dostaję solidne porcje fasolki, modrej kapusty, surówek i duszonych warzyw korzeniowych.

Czy nie znudziło się po roku
To typowa bolączka jedzenia z pudełek: pierwszy tydzień super, w trzecim masz dość.
W Vikingu w ciągu dwóch miesięcy jedno danie potrafiło wrócić trzy razy. Tutaj powtórki zdarzają się mniej więcej raz na dwa miesiące, a zwykle są to pozycje, które lubię, więc traktuję je z uśmiechem zamiast grymasu.
Logistyka
Jakość jedzenia to jedno, ale jeśli pudełka nie dojadą, cały harmonogram bierze w łeb.
Dostawy w Lublinie: między 21:00 a 23:00. Dla mnie rewelacja, bo to ludzkie pory. Nie budzi mnie domofon nad ranem, nie szukam torby w krzakach przed wyjściem do pracy. Odbieram wieczorem, chowam do lodówki i mam spokój.
Aplikacja działa: powiadomienie ze zdjęciem dostarczonej paczki. Proste, a skuteczne.
Niezawodność: przez ponad rok zero wpadek. Każdego dnia torba jest pod drzwiami. Ta przewidywalność jest warta swojej ceny, bo zdejmuje mi z głowy cały problem logistyczny, przez który rozstałem się z poprzednim cateringiem.
Aktualizacja. Przez większość okresu, który opisuję, catering nie dowoził w niedziele, a menu sobotnie było kopią piątkowego.
Obecnie dostawy realizowane są przez cały tydzień, także w niedzielę, a sobota ma własne menu. Powtórka nie zniknęła, tylko przesunęła się na niedzielę, która dubluje sobotę.
Zysk jest realny, ale warto go opisać precyzyjnie: dostajesz siedem dni jedzenia zamiast sześciu. Jeden dzień w tygodniu nadal jest powtórką.
Wady, o których trzeba wiedzieć
Nie byłbym uczciwy, gdybym napisał samą laurkę. Te wady dla części osób będą dyskwalifikujące.
Dublowanie dań w ciągu dnia
To największy haczyk wariantu Gain x3. Dostajesz trzy pudełka, ale fizycznie są to dwie różne potrawy. Jedno danie jest pojedyncze, drugie zdublowane, losowo.
W praktyce:
- Śniadanie: pieczona szynka z kuskusem.
- Obiad: pollo al chilindrón z makaronem.
- Kolacja: znowu pieczona szynka z kuskusem.
W wersji Gain x4 dostajesz po prostu dwa razy danie A i dwa razy danie B.
Jeśli potrzebujesz urozmaicenia przy każdym posiłku, to nie jest dieta dla Ciebie. Będziesz sfrustrowany.
Ja to akceptuję, bo priorytetem są dla mnie makroskładniki i sytość. Czasem robię roszadę: zjadam dzisiejszą kolację jutro na śniadanie, żeby przełamać monotonię.

Powtórka w weekend
Menu niedzielne jest kopią sobotniego. Wcześniej powtarzała się sobota po piątku, więc zmieniła się tylko data, a nie sama zasada: jeden dzień w tygodniu zawsze jest powtórzeniem poprzedniego.
Bez fajerwerków
Proste, domowe jedzenie. Jeśli oczekujesz finezji na talerzu, będziesz zawiedziony. Dla mnie to zaleta, bo płacę za wartość odżywczą, a nie za prezentację, ale rozumiem, że nie każdy tak to widzi.
Dla kogo to nie zadziała
| Sprawdzi się u | Nie sprawdzi się u |
|---|---|
| Osób trenujących, którym zależy na makro | Osób szukających kulinarnych doznań |
| Zapracowanych, dla których jedzenie to paliwo | Osób źle znoszących powtórki w ciągu dnia |
| Liczących każdą złotówkę bez rezygnacji z jakości | Oczekujących finezji na talerzu |
Mój patent na redukcję
Podopieczni często pytają mnie na konsultacjach online, jak radzić sobie z głodem przy mniejszej podaży kalorii. Nawet dobra dieta pudełkowa czasem wymaga drobnego tuningu.
Mój sposób: słoik marynowanych pieczarek dorzucany do dań typu gulasz, potrawka czy makaron z sosem.
Dlaczego działa:
- Znikoma kaloryczność.
- Wyraźnie zwiększają objętość posiłku na talerzu, co oszukuje oko i żołądek.
- Podbijają smak dań wytrawnych.
- Dodają błonnika, co dodatkowo poprawia sytość.

Najczęstsze pytania (FAQ)
Ile kosztuje wariant Gain?
W momencie pisania tej recenzji wariant Gain x3, czyli trzy posiłki dziennie, kosztował mnie około 45 zł za dzień po uwzględnieniu kodu rabatowego. Kody są ogólnodostępne i firma publikuje je na bieżąco w swoich mediach społecznościowych, więc warto tam sprawdzić, co akurat obowiązuje. Ceny zmieniają się kilka razy w roku, więc tę kwotę traktuj jako punkt odniesienia.
Ile białka jest w jednym posiłku?
Około 50 gramów przy kaloryczności 600-700 kcal na pudełko. To wysoka wartość, bo białko jest droższe w produkcji niż węglowodany, więc wiele cateringów dopycha kalorie ryżem czy makaronem. Tutaj proporcje są uczciwe i to główny powód, dla którego wybrałem ten wariant.
Czy w wariancie Gain można wybierać menu?
Nie, to dieta ze stałym menu układanym przez kuchnię. Co ważniejsze, w opcji Gain x3 dostajesz trzy pudełka, ale tylko dwa różne dania, bo jedno jest losowo dublowane. W wersji x4 są to dwa dania po dwa pudełka. Nie ma możliwości wymiany posiłków.
Czy jedzenie się nie nudzi?
Mniej, niż się obawiałem. Przez rok testów dania powtarzały się średnio raz na dwa miesiące, co jest wyraźnie lepszym wynikiem niż w innych cateringach, jakie testowałem. Problemem jest raczej monotonia w ciągu dnia, wynikająca z dublowania posiłków, a nie powtarzalność menu w skali tygodni.
Czy są dostawy w niedziele?
Tak, obecnie catering dowozi przez cały tydzień, łącznie z niedzielą. Wcześniej niedziel nie obsługiwano, a powtórką był piątek dublowany w sobotę. Teraz powtarza się niedziela, kopiująca menu sobotnie, więc jeden dzień w tygodniu nadal jest powtórzeniem poprzedniego.
O jakich porach przyjeżdżają dostawy?
W Lublinie zwykle między 21:00 a 23:00, czyli o porach, które nie wymagają wstawania w środku nocy ani szukania torby przed wyjściem do pracy. Aplikacja wysyła powiadomienie ze zdjęciem dostarczonej paczki, co w praktyce działa bez zarzutu.
Dla kogo ten wariant się nie sprawdzi?
Dla osób, które potrzebują urozmaicenia przy każdym posiłku i źle znoszą jedzenie tego samego dania rano i wieczorem. To realna wada tego pakietu, nie drobiazg. Sprawdzi się natomiast u osób traktujących jedzenie jako paliwo, którym zależy na makroskładnikach i oszczędności czasu.
Jak zwiększyć objętość posiłku na redukcji?
Mój sposób to dorzucanie słoika marynowanych pieczarek do dań typu gulasz czy makaron z sosem. Mają znikomą kaloryczność, wyraźnie zwiększają objętość na talerzu, podbijają smak i dodają błonnika. Tani trik, który realnie pomaga przetrwać dni z mniejszą podażą kalorii.
Podsumowanie i ocena
Po ponad roku mogę powiedzieć: dla mnie, na tym etapie, to trafiony wybór. Nie jest to catering bez wad, ale jest uczciwy. Nie udaje restauracji z gwiazdką, ale też nie karmi paszą.
Na plus
- Stosunek ceny do jakości przy tej kaloryce i zawartości mięsa.
- Uczciwe makro: około 50 g białka w każdym posiłku.
- Zero problemów trawiennych przez ponad rok.
- Logistyka bez wpadek i działająca aplikacja.
- Dostawy przez cały tydzień, także w niedzielę.
- Rzadkie powtórki w skali miesięcy.
Na minus
- Dublowanie dań w ciągu dnia w wariancie Gain x3. To główna wada.
- Niedziela to kopia soboty. Powtórka weekendowa nie zniknęła, tylko przesunęła się o dzień.
- Bez fajerwerków. Proste, domowe jedzenie.
Ocena końcowa
Gdybym miał wystawić ocenę szkolną, byłaby to mocna piątka z minusem.
Minus za dwie rzeczy: dublowanie dań w ciągu dnia i powtórkę weekendową. Wprowadzenie dostaw w niedziele to plus, ale sama powtórka nie zniknęła, tylko przesunęła się o dzień.
Reszta, czyli smak, jakość produktów, logistyka i przede wszystkim stosunek ceny do jakości, zasługuje na najwyższe noty.
Polecam
Z mojej oferty
Trener Personalny i Dietetyk – Kompleksowe Prowadzenie Online
Przestań zgadywać. Oddaj swoje zdrowie i sylwetkę w ręce eksperta. Jako dyplomowany dietetyk i certyfikowany trener personalny, zdejmuję z…
Sprawdź
Najczęstsze pytania
Ile kosztuje wariant Gain?
W momencie pisania tej recenzji wariant Gain x3, czyli trzy posiłki dziennie, kosztował mnie około 45 zł za dzień po uwzględnieniu kodu rabatowego. Kody są ogólnodostępne i firma publikuje je na bieżąco w swoich mediach społecznościowych, więc warto tam sprawdzić, co akurat obowiązuje. Ceny zmieniają się kilka razy w roku, więc tę kwotę traktuj jako punkt odniesienia.
Ile białka jest w jednym posiłku?
Około 50 gramów przy kaloryczności 600-700 kcal na pudełko. To wysoka wartość, bo białko jest droższe w produkcji niż węglowodany, więc wiele cateringów dopycha kalorie ryżem czy makaronem. Tutaj proporcje są uczciwe i to główny powód, dla którego wybrałem ten wariant.
Czy w wariancie Gain można wybierać menu?
Nie, to dieta ze stałym menu układanym przez kuchnię. Co ważniejsze, w opcji Gain x3 dostajesz trzy pudełka, ale tylko dwa różne dania, bo jedno jest losowo dublowane. W wersji x4 są to dwa dania po dwa pudełka. Nie ma możliwości wymiany posiłków.
Czy jedzenie się nie nudzi?
Mniej, niż się obawiałem. Przez rok testów dania powtarzały się średnio raz na dwa miesiące, co jest wyraźnie lepszym wynikiem niż w innych cateringach, jakie testowałem. Problemem jest raczej monotonia w ciągu dnia, wynikająca z dublowania posiłków, a nie powtarzalność menu w skali tygodni.
Czy są dostawy w niedziele?
Tak, obecnie catering dowozi przez cały tydzień, łącznie z niedzielą. Wcześniej niedziel nie obsługiwano, a powtórką był piątek dublowany w sobotę. Teraz powtarza się niedziela, kopiująca menu sobotnie, więc jeden dzień w tygodniu nadal jest powtórzeniem poprzedniego.
O jakich porach przyjeżdżają dostawy?
W Lublinie zwykle między 21:00 a 23:00, czyli o porach, które nie wymagają wstawania w środku nocy ani szukania torby przed wyjściem do pracy. Aplikacja wysyła powiadomienie ze zdjęciem dostarczonej paczki, co w praktyce działa bez zarzutu.
Dla kogo ten wariant się nie sprawdzi?
Dla osób, które potrzebują urozmaicenia przy każdym posiłku i źle znoszą jedzenie tego samego dania rano i wieczorem. To realna wada tego pakietu, nie drobiazg. Sprawdzi się natomiast u osób traktujących jedzenie jako paliwo, którym zależy na makroskładnikach i oszczędności czasu.
Jak zwiększyć objętość posiłku na redukcji?
Mój sposób to dorzucanie słoika marynowanych pieczarek do dań typu gulasz czy makaron z sosem. Mają znikomą kaloryczność, wyraźnie zwiększają objętość na talerzu, podbijają smak i dodają błonnika. Tani trik, który realnie pomaga przetrwać dni z mniejszą podażą kalorii.



