Artur Stawiak wrócił do kontroli antydopingowej na mistrzostwach WNBF w rozmowie z Dawidem Czechowiczem i Wojtkiem Dymarskim. Opowiedział, że po wezwaniu z trybun zapytał o konsekwencje odmowy i zdecydował się pójść na badanie z kamerzystą. W rozmowie wyjaśnił, dlaczego zależało mu na nagraniu przebiegu kontroli.

Dlaczego Stawiak poszedł na kontrolę z kamerzystą?
Rozmowa ukazała się 1 listopada, ponad tydzień po mistrzostwach Polski WNBF w Grodzisku Mazowieckim, które odbyły się 24 października. Stawiak był tam jako trener z przepustką na zaplecze. W rozmowie na kanale Czechowicza mówi, że zdążył już opuścić zaplecze i usiąść na widowni, kiedy poinformowano go o wezwaniu na kontrolę.
Według Stawiaka usłyszał wtedy, że odmowa zostanie potraktowana jak wynik dodatni. Mówi, że zabrał ze sobą kamerzystę, bo chciał udokumentować zdarzenie. Dodaje, że kontrola i nagrywanie zajęły mu czas w trakcie startów jego podopiecznych. To jego relacja o rozmowie na miejscu. Opis przepustek na stronie mistrzostw nie określa wprost skutków odmowy oddania próbki przez trenera.
Co wcześniej mówił organizator?
W pierwszym filmie Stawiaka Mariusz Czerniewicz powoływał się na podpisane dokumenty i mówił, że o wyborze trenera do kontroli zdecydowała komisja. Wskazywał na możliwość zawieszenia Stawiaka w roli trenera zawodników WNBF po dodatnim wyniku. 28 października WK Dzik przeprosiło za przebieg wydarzeń i poinformowało, że po rozmowie z Czerniewiczem ustalono, iż wymóg naturalności ma dotyczyć wyłącznie startujących zawodników.
W nowej rozmowie Stawiak nie podał wyniku próbki. Do 4 listopada nie ma też publicznego potwierdzenia decyzji dyscyplinarnej w jego sprawie. Chronologię kontroli oraz stanowiska WNBF i WK Dzik opisałem w pierwszej relacji ze sporu.
Nagrania w całości
Rozmowa Dawida Czechowicza ze Stawiakiem i Dymarskim
Film Artura Stawiaka z zawodów
Newsletter
Nowe materiały prosto na maila
Raz w tygodniu wysyłam filmy i konkrety o treningu i diecie. Bez spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.



